„Żarówy” - czyli gumy w kolorach fantazyjnych

Opublikowany przez: Kamil Zaczkiewicz

Jesteś na Mikado / Testy

Udostępnij artykuł na:

September 25, 2016

„Żarówy” - czyli gumy w kolorach fantazyjnych

W poprzednim tekście rozpocząłem rozważanie ważnej i nurtującej wielu wędkarzy kwestii. Kwestii doboru idealnego koloru przynęty. Jak już z pewnością wiecie, odpowiedź na tak postawione pytanie, jest banalnie proste: nie ma takiego! Aby jednak ułatwić sobie poruszanie po tej wielobarwnej palecie, jaką zastaniemy w sklepach, przyjąłem prosty podział na dwie kategorie. Dziś zajmiemy się tą drugą grupą, a więc przynęty w kolorach fantazyjnych, nazywanymi też „strażakami” i „żarówami”.

1

Co prawda w naszych szerokościach geograficznych próżno szukać naturalnego pokarmu w takim ubarwieniu, ale może to właśnie w tym tkwi ich skuteczność? Tak jak małe rybki nie zamiatają szeroko ogonami jak Fishunter. Co nie przeszkadza im być jednymi z najchętniej atakowanych wabików przez praktycznie wszystkie ryby drapieżne. To właśnie w tej „inności” i agresji można doszukiwać się ich ponadprzeciętnej skuteczności.

2

Na drugim biegunie agresywnie pracujących wabików, stoją przynęty praktycznie bez pracy własnej. Porównując je z tymi, które generują silną falę hydroakustyczną, dla niektórych wypadają blado i nieatrakcyjnie. Mam tu na myśli przynęty stosowane zazwyczaj do techniki drop shot, jak np. jaskółka Saira. Odpowiednio, a więc dość lekko, uzbrojona przy użyciu niezbyt długiego haka, pokazuje swoje zalety. Świetnie imituje chorą, lub trąconą rybkę niesioną nurtem rzeki.

3

Ale wracając do kolorowego zawrotu głowy. Klasykiem są seledyny, pomarańcze, czy też „marchewy”. Takie agresywne barwy są moimi ulubionymi pozycjami, jeśli chodzi o rzeczne wyprawy. Na zbiornikach zaporowych także po nie sięgam, ale to podczas obstukiwania rzecznego dna, są moimi faworytami.

5

Do wielkorzecznego opadu używam nieco dłuższego wędziska, niż podczas łowienia z łodzi na zbiornikach. Najczęściej jest to dwuskładowa Inazuma o długości 2,4m i cw. 30g. Do tego niezawodny Commander lub Black Stone. I plecionka. I to wcale nie najcieńsza, bo rzeczne miejscówki pełne są zaczepów, a także istnieje spora szansa na spotkanie z dużą rybą, lub jakimś niespodziewanym przyłowem, dlatego wymagany jest przypon stalowy lub z grubego Fluorocarbonu.

Przynęty w fantazyjnych kolorach to nie tylko sandacze, choć nadchodząca wielkimi krokami jesień, ciężkie główki jigowe i mocne zestawy, jednoznacznie się z nimi kojarzą. Czasem jednak trafiają się niespodzianki w postaci szczupaków, sumów lub nawet okoni.

4

Na koniec chciałbym do wszystkich zaapelować. Wiem, że RAPR dopuszcza zabranie ryby z łowiska, ale... Pamiętajmy tylko, że przygotowujące się do zimowania ryby, już niedługo będą odbywały kolejne tarło, by dać zdrowe i silne potomstwo, zasilające nierzadko ograniczone populacje. Szanujmy nasze wody i drapieżniki w nich żyjące, a szczególnie sandacze, które z racji swoich walorów kulinarnych, mają chyba jeszcze ciężej niż szczupaki czy przede wszystkim bolenie, które są przez wędkarzy coraz częściej uwalniane. Ja mimo wszystko przedkładam te niesamowite, elektryczne „pstryki”, ponad filet na talerzu.

6

Z wędkarskim pozdrowieniem
Kamil Zaczkiewicz

Udostępnij artykuł na:

wróć do listy
bannery
bannery
AOE
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner
  • banner