Podsumowanie karpiowego sezonu 2019 według Marcina Wieczorka

Opublikowany przez: Marcin Wieczorek

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

October 31, 2019

Podsumowanie karpiowego sezonu 2019 według Marcina Wieczorka

W związku z tym, że ostatnia moja zasiadka była jednocześnie zakończeniem sezonu karpiowego, chciałbym podsumować ten rok w oparciu o liczby i moje subiektywne odczucia.

Ogólnie sezon 2019 uważam za bardzo efektywny. Pomimo tego, że nie udało mi się w tym roku pobić własnego PB, to złowione przeze mnie ryby dały mi wiele radości i pozytywnych wrażeń. Może zacznę od tego, że na pierwszą zasiadkę wybrałem się już w połowie kwietnia. Mimo zimnej wody i wciąż jeszcze chłodnych dni, udało mi się wyholować wówczas 2 małe karpiki. Było to o tyle ważne, że odkąd sięgam pamięcią, to każda moja inauguracyjna rok wędkarski wyprawa, kończyła się fiaskiem. Tym razem było inaczej. To przede wszystkim napawało mnie optymizmem i dawało nadzieję na szczególnie obfity w karpie sezon. I tak też się stało. Na potwierdzenie tej tezy przytoczę kilka faktów. Otóż w tym roku udało mi się zorganizować 12 wyjazdów, w wyniku których spędziłem dokładnie 40 dni nad wodą. W sumie złowiłem 3 amury i 51 karpi w tym 9 pełnołuskich. Według moich obliczeń, łączna waga wszystkich złowionych przeze mnie ryb osiągnęła blisko 400 kilogramów. Może dla niektórych nie jest to wynik imponujący (patrz – osiągnięcia moich kolegów sumiarzy z Mikado, których serdecznie pozdrawiam), lecz dla mnie liczby te oznaczają radość, satysfakcję i spełnienie.

image
image

W mijającym 2019 roku dodatkowo zdobyłem sporo doświadczenia, odwiedzając nowe zbiorniki i łowiąc w różnych warunkach. W moich wyprawach często towarzyszyli mi znajomi, przyjaciele i rodzina. Zdarzało się jednak, że bywały zasiadki, na których mogłem polegać wyłącznie na sobie. To one przede wszystkim uczyły mnie cierpliwości i pokory dla wciąż odkrywanej przeze mnie pasji, jaką jest karpiarstwo. Nie wszystkie wyprawy kończyły się sukcesem. W tym roku trzy razy wracałem „na tarczy”, czy jak kto woli „o kiju”. Jednak to właśnie te zasiadki najbardziej mnie motywowały do pogłębiania swojej wiedzy na temat karpi i zmuszały do analizowania przyczyn porażki, poszukiwania błędów lub uchybień i wyciągania wniosków na przyszłość.

image
image

Teraz może kilka słów o głównych bohaterach, czyli o cyprinusach. Wszystkie wyholowane w tym roku przez mnie ryby były piękne, ale trzy szczególnie zapadły mi w pamięć. Pierwszą z nich był karp inauguracyjny – w zasadzie głównie dlatego, że był pierwszy i to on właśnie zapoczątkował mój sezon. Nie ważyłem go, ale „na oko” miał 2,5 – 3kg. Choć nie był zbyt duży, dla mnie były to kilogramy czystego szczęścia. Drugi z kolei cyprinus, który szczególnie zapadł mi w pamięci, to pełnołuski sazan z całkowicie dzikiego jeziora. Był to taki mój jednorożec tego sezonu. I na koniec muszę wspomnieć karpia, który zaszczycił osobiście moją matę na ostatniej w tym roku zasiadce. Na cześć swojego pierwszego łowcy został nazwany Dominik i jest lokalnym celebrytą. Miło jest obserwować przyrost karpi na danym akwenie, łowiąc te same okazy i porównując ich wagę do lat poprzednich. Jednak Dominik zaskakuje nas tym, że jego waga rośnie dosłownie z miesiąca na miesiąc. Świadczy to dobrze o jego kondycji, którą zawdzięcza doskonałym warunkom środowiska wodnego, w którym się wychował.

image
image
image

Kończąc chciałbym podziękować wszystkim tym, którzy w głównej mierze przyczynili się do tego, że w minionym sezonie mogłem zrealizować swoje plany. Przede wszystkim bardzo dziękuję mojej żonie, która nie tylko cierpliwie znosiła moje wojaże, ale także kilka razy czynnie w nich uczestniczyła. Dziękuję również ludziom, którzy umożliwili mi eksploracje jezior, na których są gospodarzami (tu ukłon w stronę Piotrka). Szczególne podziękowania należą się kolegom po kiju zrzeszonym pod szyldem #MFT za ich cenne uwagi oraz firmie Mikado, która z kolei umożliwia mi testowanie swojego najnowszego sprzętu. Dzięki temu mam możliwość obcowania z najnowocześniejszymi technologiami, wchodzącymi na rynek wędkarstwa karpiowego, przy jednoczesnym realizowaniu swoich pasji.

image
image

Wszystkie eksploatowane przeze mnie nowości Mikado na rok 2019 spełniły moje oczekiwania. Jednak dwie z nich szczególnie przypadły mi do gustu i już na stałe towarzyszą mi podczas moich zasiadek. Są to - rod pod Territory Giant oraz żyłka Purple . Oczywiście oprócz nowości na ten rok, używam również sprzętu , który powoli staję się ikoną wędkarstwa karpiowego firmy Mikado – mowa tu o wędkach z serii M-ka. Posiadam je drugi rok i na pewno szybko się z nimi nie rozstanę. Sezon 2019 uważam za zamknięty i teraz pozostaje mi z niecierpliwością czekać na to, co przyniesie rok 2020.

Marcin Wieczorek
Mikado Fishing Team

Udostępnij artykuł na:

Polecane produkty

Purple

28505-purple

Purple

Przyszła pora na „Territory Purple”! Idealnie gładka powierzchnia, dzięki której oddamy dalsze rzuty oraz to, co cenimy w niej najbardziej, mianowicie moc! Moc, która pozwoliła wyjąć wiele karpi powyżej 20kg. Każdy, kto ceni sobie elegancję nad wodą, doceni jej świetny kolor, który pasuje do każdego...
Rod Pod AMP03-154-4

34023-rod-pod-amp031544

Rod Pod AMP03-154-4

Nasz gigant. Zaprojektowany tak aby sprostać największym zbiornikom śródlądowym. Bardzo stabilny, wyposażony w długie, regulowane elementy, pozwalające ustawić wędki wręcz w pozycji pionowej. Standardowo wyposażony w buzz bary mieszczące jednocześnie 4 wędki. Dedykowany do największych kołowrotków Т...
M-ka

28239-mka

M-ka

Nie wszystko złoto, co się świeci. Te słowa idealnie określają nasze nowe wędki, które są zwieńczeniem naszej kilkuletniej pracy nad tym projektem. Cała seria została mocno stonowana oraz zminimalizowana. Na blanku nie zobaczymy żadnych „krzykliwych” napisów, czy wielkich oznaczeń. Ciężar wyrzutu zo...
wróć do listy