Czerwcowa przygoda

Opublikowany przez: Dawid Beczek

Jesteś na Mikado / aktualności

Udostępnij artykuł na:

April 14, 2020

Czerwcowa przygoda

Czasy w jakich przyszło nam żyć są niezwykle trudne, wymagają one od nas ogromnej odpowiedzialności i poświęcenia. W okresie kiedy należy zostać w domu możemy zająć się masą spraw, na które wcześniej nie mieliśmy czasu. Kiedy wysprzątamy już wszystkie domowe zakamarki warto przejrzeć wędkarski ekwipunek, uzupełnić braki, obmyślić taktykę na najbliższe wypady, jak również powspominać najwspanialsze momenty swoich eskapad. Ja postanowiłem wykonać ostatnią z tych czynności, moja pamięć zaprowadziła mnie do dnia, który od wielu lat traktuję jak wielkie święto, do 1-ego czerwca 2019 roku...

Aby cała historia nabrała koloru warto rozpocząć ją już w przedostatni majowy wieczór. Wtedy to po raz pierwszy stanąłem w ringu turnieju bokserskiego. Pozytywne emocje jakie władały mną po walce były na tyle duże, że z trudem pozwoliły mi zasnąć, ..niestety zaledwie na ponad godzinę. Znudzony nieustannymi próbami dostania się do krainy snu, postanowiłem nie marnować więcej czasu. Włączyłem po cichu muzykę i zakradłem się do swojego wędkarskiego zakamarka. Skrupulatnie przejrzałem wszystkie pudełka, wytypowałem potencjalnie najbardziej skuteczną armię różnorakich przynęt, starannie je poukładałem w pojemnikach jakie miałem zabrać nad wodę i zanim się obejrzałem musiałem pędzić na uczelnię.

Po powrocie do domu priorytetem stało się przygotowanie łodzi. Było ono wyjątkowo pracochłonne, gdyż moja niebieska łajba wymagała delikatnego posklejania oraz gruntownego czyszczenia. Postanowiłem również odpowiednio dociąć i umieścić amortyzujące dywaniki, oraz gąbkowe podkładki pod wiosła.

Gdy skończyłem pracę, słońce chowało się już za horyzontem. Spotkałem się z kompanem pierwszej czerwcowej wyprawy- Kacprem, w celu ustalenia szczegółów. Z naszych rozmów wynikło, że nie ma sensu czekać do świtu i trzeba zaatakować już od godziny 0! Lokalne przepisy nie pozwalają na połów ze środków pływających w porze nocnej, dlatego pozostał nam jedynie brzegowy podbój ukochanego akwenu. Pomimo kilku "niepewnych trąceń" nie udało nam się nic zaciąć. Mimo to nie straciliśmy ani trochę optymizmu i wiary. Chwilę przed świtem zwodowaliśmy moją łódkę i zdeterminowani zaczęliśmy połów. Pierwsze branie odnotował Kacper. Podpatrując jakiej kolorystyki gumy używał, wyciągnąłem z pudełka niezawodnego Fishuntera nr 100. Po raz kolejny był to strzał w dziesiątkę, gdyż już po kilka rzutach na mojej wędce Mikado Sicario ML, wzbogaconej o młynek Black Crystal 3000, poczułem ten magiczny "pstryk". Na pokładzie zameldował się piękny ponad sześćdziesięcio centymetrowy sandacz.

image


Krótka sesja i rybka wróciła do swojego królestwa. W tamtej chwili pomyślałem, że może być tylko lepiej, i było! Po kilku kombinacjach udało mi się przechytrzyć kolejnego przedstawiciela mojego ukochanego gatunku. Tym razem rybka była odrobinę mniejsza, jednak przynosiła równie dużo radości.

image

Słońce z czasem wzbijało się co raz wyżej, temperatura rosła, skutecznie hamując apetyt drapieżników. Przestój w braniach skłonił do dalszych kombinacji. W pewnym momencie w moje oko wpadła jedna z nowości firmy Mikado na sezon 2019. Była to jaskółka Mikado Saira 3D Roach. Postanowiłem dać jej szansę, założyłem hak offsetowy Jaws, czeburaszkę i oddałem rzut. Na efekt długo nie musiałem czekać. Potężne uderzenie i na moim koncie melduję się trzeci tego wypadu mętnooki.

image

Następne próby doprowadziły nas do zacięcia ryby przez Kacpra, niestety zander przedwcześnie zwrócił sobie wolność. Pierwszą cześć tego udanego dnia postanowiliśmy zamknąć około południa i udać się do domu na zasłużony odpoczynek. Po krótkich przemyśleniach uświadomiłem sobie, że to już kolejne z rzędu otwarcie sezonu sandaczowego, kiedy to wracam z wynikiem trzech mętnookich zabójców.

Pomimo dwóch nieprzespanych nocy moja ambicja nie pozwoliła schować się do łóżka i spać. Po załatwieniu niezbędnych spraw oraz szybkim obiedzie postanowiłem wybrać się na wieczorną turę. Wydarzenia jakie miały miejsce podczas tego wypadu dobitnie pokazały mi jak bardzo nie rozumiem swoich ukochanych sandaczy i jak wiele jeszcze muszę się o nich nauczyć...

Połów rozpocząłem około godziny 16. Tym razem towarzyszem wyprawy nie był Kacper, lecz Norbert. Aura zapowiadała udaną eskapadę. Rażące słońce powoli przygasało, delikatny zachodni wiatr marszczył taflę wody, dzięki czemu warunki wydawały się wręcz idealne. Ryby niestety po raz kolejny postanowiły pokazać swoje humorki. Jedyny kontakt jaki odnotowaliśmy przez pierwsze kilka godzin nieustannych prób i kombinacji był sprawką agresywnego szczupaczka, który bezlitośnie zagryzł gumę Norberta. Zdenerwowany oraz zrezygnowany postanowiłem ulec namową mojego kompana, który koniecznie chciał obejrzeć finałowy mecz Ligi Mistrzów, odłożyłem wędkę i ruszyłem w stronę przystani. Będąc w połowie drogi doznałem myśli "a może by zarzucić jeszcze raz". Zatrzymaliśmy łajbę w jednym ze stanowisk, w którym w przeszłości zdarzało mi się spotykać mętnookie. Nie cumując pływadła, zarzuciłem, kilka podbić aż tu nagle "pstryk", nieudane zacięcie bardzo mnie zdenerwowało ale jednocześnie wzmogło moją czujność, dalej prowadziłem przynętę tak samo jak wczesnej i nagle "siedzi". W podbieraku wylądował mały sandacz, był na tyle zdeterminowany, że podczas drugiego ataku uderzył w przynętę pozbawioną ogonka. Po tylu godzinach bez brania nawet niespełna wymiarowy "kurdupel" sprawił dużo radości. Po wypuszczeniu rybki oddałem kolejną próbę i stało się coś w co ciężko mi było uwierzyć, momentalnie skusiłem do brania kolejnego zandera. Ostatecznie przez niespełna godzinę mój licznik dobił aż do dziesięciu zanderów!

Nawet w najśmielszych marzeniach nie pomyślał bym, że w tak krótkim czasie mogę diametralnie odmienić los wędkowania. Co ciekawe wszystkie ryby brały dosłownie w "jednej lini" oraz na jeden kolor gumy!

Dowodem na to może być wynik mojego kompana, który podczas tego magicznego dla mnie czasu niestety nie zdołał wyholować nawet jednego drapieżnika.

image
image

image

Pierwszy czerwca już chyba zawsze będzie wzbudził we mnie ogrom pozytywnych emocji i zawsze z utęsknieniem będę czekać na ten wyjątkowy dzień. Ostatnie lata hojnie obdarowują mnie w otwarcie sezonu. Kolejnym dowodem na to może być, fakt, że to właśnie tego dnia kilka lat wstecz ustanowiłem swój rekord mętnookiego wynoszący 99 centymetrów! To jednak historia na inny artykuł.
Trzymajcie się w zdrowiu!
Pozdrawiam
Dawid Beczek "Mikado Fishing Team"

Udostępnij artykuł na:

Polecane produkty

Fishunter / 100

Fishunter / 100

Prace nad tą legendarną przynętą rozpoczęły się w 2006 roku. Potrzeba stworzenia nowej jakości w dziedzinie miękkich wabików zrodziła się z wyraźnych niedoskonałości przynęt wtedy dostępnych oraz pomysłów i potrzeb, powstałych podczas wielogodzinnych połowów drapieżników metoda spinningową. Pierwsze...
Sicario ML

Sicario ML

Jeżeli potrzebujesz jednej wędki, która równie precyzyjnie pokaże opad podczas okoniowania 5 gramową główką i sandaczowania znacznie cięższym zestawem to Sicario ML jest właśnie dla Ciebie. Niesamowicie lekki i czuły blank stworzony na bazie carbonu 40T został uzbrojony w lekkie wysokostopk...
Black Crystal

Black Crystal

Kolor czarny wielu z nas kojarzy się z siłą, a mawia się, że cały mechanizm jest tak silny, jak jego najsłabsze ogniwo. W kołowrotkach Black Crystal możliwość wystąpienia słabego ogniwa sprawdziliśmy praktycznie do zera, tym samym nic nas nie zaskoczy podczas wędkowania. Bazą jest tutaj nie...
Saira / 3D ROACH

Saira / 3D ROACH

Z wielką radością informujemy, że udało nam się stworzyć Sairy w technologii 3D Print. Dokładne odwzorowanie prawdziwych okoni, szczupaków oraz płoci okazało się przysłowiowym „strzałem w dziesiątkę” na wielu wymagających zbiornikach w całej Europie. W trakcie wielomiesięcznych testów Sairy 3d wykaz...
Jaws Offset

Jaws Offset

Haki spod szyldu Jaws to haki najwyższej klasy, których cechą charakterystyczną jest mega, wysoka wytrzymałość i szybkość penetracji. Jaws offset to haki dedykowane do połowu drapieżników takimi metodami jak: Drop-Shot, Carolina Rig, Texas rig czy w zestawie z Czeburaszką. Rewelacyjne rozwiązanie j...
Cheburashka OMGAC

Cheburashka OMGAC

Cheburashka to system dociążania przynęt składający się z wyjmowanej agrafki oraz ciężarka. Dzięki takiemu uzbrojeniu, przynęta jest zamocowana przegubowo względem obciążenia. Idealne rozwiązanie do zbrojenia gum, kogutów oraz dociążania przynęt twardych.
wróć do listy