Test wędki Lexus Sapphire 260

Ten artykuł dostępny jest także w języku: angielski, rosyjski

Dawno, dawno temu stałem się szczęśliwym posiadaczem okoniowej wklejanki, konkurencyjnej firmy. Wędeczka ta przeprowadziła mnie przez wiele pięknych wędkarskich chwil służąc mi dzielnie i niezawodnie. Możnaby rzec, że wręcz ożywiła się woda odkąd zacząłem tym kijaszkiem łowić.

Ale jak to wżyciu bywa, przez swoją nieuwagę najpierw „skróciłem” ją o 2 cm łamiąc szczytówkę tuż za szczytową przelotką, a następnie fakt ten powtórzyłem dwa lata później. Wskazania czułych okoniowych brań stały się mniej wyraźne, za to kij stał się rewelacyjny pod niewielkie woblerki.

Zacząłem rozglądać się za czymś, co mogło zastąpić zniszczoną wędkę. Trochę za namową kolegi postanowiłem przyjrzeć się bliżej przedmiotowemu Lexusowi. Sklepowa ocena jak najbardziej wypadła pomyślnie i tak oto dwa lata temu zakupiłem Mikado Lexus-a Sapphire 260.

Z marką Mikado miałem już do czynienia niejednokrotnie zarówno w spinningu jak i w wędkach używanych do spławikowej zasiadki. Poprzedni kij tej marki, jakiego używałem w pierwszych latach zaznajamiania się ze spinningiem zapadł mi pozytywnie w pamięci ( był to Mikado Shaman 240) tak więc liczyłem, że i tym razem nie będzie gorzej. W końcu to tylko kij pod okonie, więc nie musi być przesadnie nie wiadomo czym…. – tłumaczyłem sobie w razie jakby co.

Mikado Lexus Sapphire 260 to kij typu wklejanka. Jak sugeruje część nazwy, wędka ma 260 cm obsługiwane przez dwa składy o długości transportowej 134cm. Osobiście tą długość wybrałem jako swojego rodzaju kompromis między nieco za krótkim 240 a ciut za długim na brzegowe łowy i przemarsze po krzakach 270. Przyznam szczerze, że ogólnie oferta kijów spinningowych o długościach 255-260 nie jest zbyt bogata, tak więc Lexus genialnie wpasowuje się w tą niszę. Przedmiotowy kij ma gramaturę określoną przez producenta jako up 13g, jednakże muszę tu od razu zaznaczyć, iż we wszystkich wędkach Mikado, jakimi miałem możliwość łowić ciężar wyrzutu wydawał się być zawyżony. Wędki te charakteryzowały się miększą szczytówką, niż wskazywałaby na to gramatura wyrzutu. Tak też jest w przypadku Lexusa Sapphire – jest cholernie czuły o cieniutkiej końcówce szczytówki, ale jigowa główka o wadze 10g w komplecie ze niewielką gumką (czyli łącznie około 13g) jest już dla niego nie lada wyzwaniem.

Blank wykonany jest z włókna węglowego IM9 i ma przyjemny ciemno-granatowy kolor.

Jego faktura jest nieco karbowana. Wędka ma wybitnie szczytową akcję (ugięcie jest niezbyt długie), która przekłada się na szybkość tego kijka.

Dolnik wykończony jest korkową rękojeścią z mocowaniem kołowrotka marki Mikado. Górna część korka jest ruchomą konstrukcją i najeżdża na stopkę kołowrotka. Mocowanie jest pewne i kołowrotki, jakie stosowałem z tym kijem były zawsze pewnie i mocno zamocowane. Tuż nad korkiem umiejscowione jest składane druciano uszko, które jest wygodnym i nie przeszkadzającym w niczym elementem pozwalającym na „zakotwiczenie” przynęty. Dolnik wykończony jest gumowanym okrągłym krążkiem.

Połączenie szczytówki z dolnikiem też nie wymaga komentarza. Nigdy podczas dwuletnich łowów nie miałem w tym miejscu zluzowania, co ewidentnie wskazuje na wyśmienite spasowanie składów.

Całość waży ok. 170g i w zestawieniu z niewielkim kołowrotkiem tworzy ciekawy zestaw. Wędka posiada materiałowy (niemiły w dotyku), jedno komorowy pokrowiec.

Co do walorów połowowych samego kija to jak na wklejankę przystało jest to maszynka do wyczuwania brań ryb. W przypadku Lexusa ja osobiście bym dodał, że to co dają inne wklejanki pomnożył bym razy 2 !!!. Tym kijem nie tylko czujemy delikatnie brania. Ten kij sygnalizuje nam już sam fakt i zamiar, że płynąca za przynętą ryba ma ochotę tą przynętę pochwycić. Wiem, wiem – to swojego rodzaju przenośnia, ale uwierzcie mi, że czułość tej wędki jest fenomenalna !!!. Osobiście wędką tą z powodzeniem łowiłem okonie, gdyż jakby do tych ryb jest ona dedykowana.

Niech jednak nie zmyli was fakt delikatności kija, bo swoją moc wędka ma. Nieraz na kiju siadł mi średniak szczupak i z powodzeniem został wyholowany.

Testem, co do wytrzymałości wędki w moim przypadku był hol ponad kilogramowego węgorza. Ryba ta znana z waleczności dodatkowo wplątała mi się w kłąb zielska, ale kij zgięty w przysłowiowy pałąk i tym razem mnie nie zawiódł.

Dwuletnie i niezbyt intensywne posługiwanie się Lexusem ujawniło jednak jeden mankament. Jest to korek rękojeści. Nie jest to produkt najwyższej jakości, gdyż dość szybko pojawiły się w nim ubytki. Nie są to wcale jakieś punktowe drobinki, tylko raczej podłużne, niegłębokie rowki. Powoduje to lekki dyskomfort w dotyku. Będę musiał pomyśleć o regeneracji tego elementu, bo jak wspomniałem wartość połowowa wynikająca z delikatności wędki jest tego po stokroć warta !!!.

I właśnie z racji na tą delikatność warto dbać o tą wędkę. Ostrożne obchodzenie się z nią podczas wędkowania uchroni nas przed niemiłymi niespodziankami. Sam niestety doświadczyłem ich na własnej skórze. Zbyt szybka chęć oddania kolejnego rzutu, uśpiła mnie, dlatego nie zauważyłem zaplątanej w cieniutką szczytówkę żyłki. Szybki, energiczny wymach i szczytówka pękła. Na szczęście serwis Mikado wymienił mi górną część i dalej mogę cieszyć się tym kijem. Jako dodatkowy element chroniący wędkę należałoby uznać sztywny pokrowiec. Gorąco zachęcam do jego stosowania.

Na koniec miła sprawa, a mianowicie cena. Lexus-a można nabyć za około 140zł. To naprawdę niewiele za to, co otrzymujemy w zamian. Osobiście uważam, że kij warty jest i drugie tyle by za niego zapłacić, bo jestem przekonany, że każdemu z Was przyniósłby wiele przyjemności z łowienia. Tak więc gorąco polecam !!!

Dziękujemy za udostępnienie testu, więcej na www.team-rapa.pl.

Tagi: , ,

Galeria

obraz-546_edited p7105836_edited 112_edited gppulawy1617072011163_edited

Partnerzy

Facebook

YouTube