Test wędki TAURUS 360 3lbs

Od kilku lat miałem ochotę połowić kilkukilogramowe szczupaki pływające w znajdującym się nieopodal niewielkim jeziorku, całkowicie zarośniętym grążelami. Nigdy jednak nie dysponowałem wystarczająco mocnym sprzętem aby mieć szansę na udany hol. Spinning i klasyczne metody żywcowe nie wchodziły w grę. Konieczny był odpowiedni zestaw z mocnym sztywnym wędziskiem. Tak mocnym aby mieć szansę na wyholowanie ryby z kilkumetrowego pasa grążeli.

Gdy pierwszy raz rozłożyłem Taurusa wiedziałem, że będzie idealny do takiego zadania. Przy długości 3,6m świetnie nadaje się do łowienia na bliskich i średnich dystansach a 3lbs mocy to jak trzysta koni mechanicznych pod stopą.

Po bliższych oględzinach odkryłem w wędce kila istotnych szczegółów. Wkład przelotki szczytowej specjalnie wyprofilowany tak aby podczas dłuższej walki na bliskim dystansie gdy wychylamy za siebie wędkę, żyłka nie miała kontaktu z metalową częścią przelotki. Ponieważ zamierzałem łowić blisko, dzięki temu udogodnieniu zdecydowałem się na żyłkę. Plecionka mogła by okazać się zbyt sztywna i przy zacięciu z takiego dystansu przynętę wyrywał bym z pyska ryby.

Kolejnym plusem wędki jest połączenie elementów na spigot a w części żeńskiej metalowy pierścień wzmacniający złącze. Widać, że nikt nie idzie tu na kompromis, złącze ma wytrzymać każde przeciążenie.

Ponieważ spotkałem się z opinią, że trzyskładowe wędki mają gorszą akcję, nie zastanawiając się długo przełożyłem żyłkę przez przelotki. Na początku ostrożnie, lecz po chwili bez pardonu, do granic możliwości. Napinałem wędkę obserwując akcję. Nic zauważyłem nic niepokojącego, wędka układała się idealnie.

Ważne również jest to, że przy największym obciążeniu wędka nie pracuje dolnikiem to znaczy, że mamy wystarczający zapas mocy we właściwej części blanku.

Dla wędkarza, który chce zmieścić każdą wędkę do pokrowca  istotna jest również długość składowa. Trzyczęściowy Taurus zmieści się do każdego pokrowca w przeciwieństwie do klasycznych dwu-składowych karpiówek.

I w końcu detale. Nienachalne logo i czarne napisy na złotym tle. Wykończenie czarnych omotek złotą nicią. Klasyczny uchwyt kołowrotka z łatwą do utrzymania w czystości czarną pianką. Wędka została zakończona wyprofilowaną stopą metalowo-gumową. Dzięki czemu możemy swobodnie oprzeć wędkę na ziemi czy piachu.

 

 

Po pozytywnych oględzinach pozostał test nad wodą.

 

Zmontowałem odpowiedni zestaw. Sztywna mało rozciągliwa żyłka 0.32mm w kolorze brązowym, spławik typu chubber o wyporności 6gr. Anglicy łowią nimi na mielonkę ja będę zakładał kawałek płotki. Jedna duża śrucina, 30cm przypon wolframowy i mała kotwiczka.

 

Po pierwszym rzucie w grążele przekonałem się o sile wędki. Bez problemu wyciągałem zestaw z największej plątaniny łodyg i liści. Obławiałem kolejne i kolejne miejsce nie tracąc żadnego zestawu.

Niestety tego dnia ryby nie żerowały wystarczająco intensywnie i po za dwoma spudłowanymi braniami nie zanotowałem żadnej ryby na brzegu. Jednak to tylko kwestia czasu. Wybierając się teraz powędkować na żywca, martwą rybkę czy kulkę proteinową TAURUS będzie moim nieodzownym towarzyszem.

 

 

 

"Na ryby z Fishunterem"

 

Konkurs "Bitwa na spinningi"

 

"Konkurs ze Szczupakiem w tle"

 

"Konkurs fotograficzny"